Ściana statystyczna

Argument dnia zagłady

Jeśli modelujemy siebie jako losowo wybranych członków gatunku ludzkiego, pojawia się niepokojąca presja statystyczna. Model ten jest sporny, ale ostrzeżenie warto potraktować uczciwie.

Żyło już 117 miliardów ludzi

Od zarania ludzkiej cywilizacji około 10 000 lat temu narodziło się około 117 miliardów współczesnych ludzi. A jednak w sposób zdumiewający ponad 8 miliardów z nich — oszałamiające 7% wszystkich ludzi, jacy kiedykolwiek istnieli — żyje właśnie teraz. Wyczerpujemy naszą statystyczną „objętość odczuwania” w tempie wykładniczym.

Argument dnia zagłady Cartera traktuje kolejność narodzin ludzi jako losowanie statystyczne. Wyobraź sobie wielką urnę zawierającą losy ponumerowane od 1 do N, gdzie N to całkowita liczba ludzi, którzy kiedykolwiek będą żyć. Losujesz jeden i patrzysz na swój numer kolejności narodzin: około 117 000 000 000. To, czy taki model urny jest uprawniony, jest właśnie punktem, w którym zaczyna się kontrowersja.

"Teoria, która implikuje, że przyszła populacja ludzkości będzie liczona w bilionach bilionów, musi wyjaśnić, dlaczego znajdujemy się tak wcześnie w tym rachunku."

Argument sporny

Argument dnia zagłady nie jest rozstrzygniętą matematyką. Krytycy kwestionują jego klasę odniesienia, założenie próbkowania, sposób traktowania możliwych obserwatorów oraz to, czy liczenie obserwatorów powinno wykorzystywać alternatywy takie jak self-indication assumption. OPT traktuje ten argument poważnie jako sygnał ostrzegawczy, a nie jako proroctwo.

Objętość równoważąca

Doomsday Argument Population Graph

Jeśli model urny zostanie przyjęty, nasza obecna ranga urodzenia wywiera presję przeciw przyszłościom z bilionami i bilionami ludzi. W tym modelu całkowita „objętość” ludzi, którzy będą istnieć w przyszłości, może być bliższa objętości ludzi istniejących dziś i w przeszłości, niż sugerują nasze ekspansjonistyczne intuicje.

Przy naszej obecnej ogromnej populacji przejście przez kolejne 100 miliardów ludzkich żywotów zajęłoby zaledwie około 1000 lat. Jak pokazano na diagramie, szybko zużywa to pozostałą objętość statystyczną prostego modelu urnowego. Implikacją nie jest pewność; jest nią powód, by traktować przetrwanie cywilizacji jako aktywny problem inżynieryjny, a nie założenie tła.

Strukturalne granice przyszłości

Choć statystyczny model urny uwydatnia matematyczne prawdopodobieństwo, to mechanizmy leżące u podstaw załamania uwydatniają samo ryzyko: wraz ze wzrostem cywilizacji pod względem mocy i skali, jej złożoność oraz tempo, w jakim musi rozwiązywać kryzysy, rosną wykładniczo.

Gdy tempo pojawiania się nowych kryzysów przekracza zbiorowe fizyczne i poznawcze granice gatunku w zakresie ich opanowywania, uruchamia to załamanie społeczne. Ucieczka przed matematyczną pilnością statystycznej urny jest możliwa, lecz wymaga świadomego, aktywnego przejścia ku zrównoważonemu zarządzaniu, aby zatrzymać kaskadową awarię.